6 – Level up! – Kraina doświadczenia, cz. 3.

(jeśli nie czytałeś/aś poprzedniej części tego artykułu, zalecam jego przeczytanie od części pierwszej)

 

Zakochałem się w dziewczynie ze szkoły. Nie wiedziałem jednak, co to znaczy, a że nie byłem najlepszy w bezpośrednich kontaktach z ludźmi, a tym bardziej z płcią przeciwną, to brnąłem w to uczucie jak zahipnotyzowany. Ona nie wykazywała jednak zainteresowania a później po prostu mi to powiedziała (smuteczek…). 

 

Z braku wiedzy o uczuciach, o psychice ludzkiej, nie potrafiłem sobie z tym radzić. Nie wiedziałem, czemu przestała mnie cieszyć większość rzeczy a próby robienia tego na siłę nic nie pomagały. Pojawiły się problemy w nauce i kontaktach z rówieśnikami.

 

Trzymałem wszystko w sobie, ciężko mi było to analizować, czy mówić o tym. Jeszcze bardziej się przez to wyobcowałem, wyciszyłem, być może w oczach innych zrobiłem się inny, dziwny. Teraz zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie miałem niezłą depresję, która trwała nie wiadomo jak długo.

 

Pomimo dość ciężkiego okresu starałem się wtedy funkcjonować normalnie, jednak czym była wtedy normalność? Czym było wszystko i dlaczego? Zacząłem zadawać sobie wiele pytań. Inny stan bycia obudził we mnie wiele talentów, o których nie miałem pojęcia. Otaczający świat nie był już dla mnie tym samym miejscem, zacząłem go bardziej dostrzegać, obudziła się we mnie wrażliwość.

 

Wtedy odbyłem wędrówkę (jeśli tak to można nazwać) do wnętrza siebie, pragnąłem znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, bardzo się wtedy uduchowiłem (nie ma to jednak związku z chodzeniem do Kościoła…) i zbudowałem sobie podstawy do dalszej egzystencji. Dzisiaj wiem, że to przeżycie było mi bardzo potrzebne, bez niego nie osiągnąłbym tego, co osiągnąłem. Nie wiedziałbym o pewnych rzeczach, które mają niesamowity wpływ na ludzkie życie, a wręcz mogą je kreować.

 

Tajemnice stanów świadomości, wiedza o działaniu ludzkiej psychiki czy zachowań zaczęły mnie interesować na tyle, że postanowiłem wybrać się na studia psychologiczne. Maturę zdałem jak się okazało tak sobie, chciałem studiować we Wrocławiu, ale nie miałem szans na dostanie się na wydział psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. 

 

Jak zobaczyłem, z jakimi wynikami inni startują, zadałem sobie jedno pytanie – jak oni to zrobili? Nawet nie pomyślałem, że to możliwe. Powtórne zdawanie matury by zdobyć więcej punktów raczej nie wchodziło w grę. Wątpię, czy przygotowałbym się na tyle dobrze, żeby w ogóle myśleć o dostaniu się na UWr no i straciłbym rok. Rodzice dalej mieli pieniądze, więc poszedłem na prywatną uczelnię we Wrocławiu, na SWPS (aktualnie Uniwersytet SWPS).

 

Studia, 5 lat mojego życia, które minęły szybciej niż się spodziewałem, ponieważ wszystko nabrało tempa. Mamy rok 2018, mija 8 lat od ukończenia uczelni i mogę powiedzieć o tym czasie trzy rzeczy, które uważam, są warte spędzenia czasu w ten sposób. Jakby nie patrzeć, są to wnioski i wiedza warte kilkadziesiąt tysięcy zł, (studia i utrzymanie się we Wrocławiu tanie nie były), nie licząc 5 lat czasu. Kosmos! Wiedza ta może ci się przydać szczególnie jeśli dopiero wybierasz się na studia.

 

Pierwszą z nich jest nasycanie się wiedzą i intelektualny wpierdziel, co niejako ukształtowało mój mózg do znoszenia ogromnego obciążenia intelektualnego w przyszłości, wyrobiło we mnie odporność, również na niepowodzenia (jednym z nich był, np. egzamin z biologii). 

 

Drugą rzeczą jest udział w dodatkowych formach aktywności. Takich było na uczelni kilka, np. w postaci samorządu, czy kół naukowych. Zaangażowałem się w koło naukowe psychologii reklamy. Stworzyliśmy fajną ekipę i zrealizowaliśmy kilka ciekawych projektów, w tym dwie duże ogólnopolskie konferencje poświęcone psychologii reklamy, w których udział wzięło wielu polskich profesorów specjalizujących się w psychologii i reklamie, blogerów, czy przedsiębiorców. Dziękuję wszystkim za wspólnie spędzony czas.

 

Dzięki organizacji tych wydarzeń nauczyłem się bardzo dużo, ponieważ trzeba było zrobić wszystko od zera, łącznie z pozyskiwaniem pieniędzy od sponsorów oraz rozwiązaniem wielu “nierozwiązywalnych” problemów, takich jak załatwienie zasilania sprzętu audio do tramwaju na afterparty w sytuacji gdy jedyny przenośny generator prądu w mieście był niestety wypożyczony wraz z wibratorem głębinowym… Przynajmniej tak twierdziła Pani, z którą rozmawiałem telefonicznie.

 

Trzecia rzecz to znajomości. Gdybym to wiedział wcześniej… skupiłbym się bardziej na relacjach. Warto było jednak wydać te pieniądze, choćby ze względu na te trzy rzeczy, odporność, dodatkowe aktywności oraz znajomości, bo to właśnie na studiach poznałem Kamila, z którym rozkręciłem biznes z grami planszowymi. Zwróciło się już kilkukrotnie.

Jeśli chodzi o pozyskaną bezpośrednio na zajęciach wiedzę, nie mówię, że kilka rzeczy się nie przydało, ale żeby pozyskać taką wiedzę nie są potrzebne studia – wystarczy przeczytać kilkanaście najważniejszych książek z psychologii. Większość pozyskanej wiedzy niestety kompletnie rozminęła się z rzeczywistością. Nie wiem, może jakbym poszedł do pracy w korporacji to byłoby inaczej (choć tam pewnie na początku parzyłbym herbatę albo otwierał szlaban, a nie przygotowywał, np. system ocen pracowniczych), ale że musiałem na 4 roku wziąć wszystko w swoje ręce i założyć firmę, to niestety nie zrobiłem z niej większego użytku. Czasem sobie myślę, że lepiej by było nie iść na studia, założyć firmę a pieniądze, które zjadły studia przekazać odpowiedniemu mentorowi, dzięki któremu biznes by się szybciej rozwinął. Taka osoba jednocześnie przekazałaby dużo praktycznej wiedzy.

 

Koniec kolejnej części tego artykułu. Kolejna już za tydzień!
Dziękuję za Twój czas, który przeznaczyłeś na lekturę tego artykułu.