Wpisy

Level up! Elementy gry cz. 12

23 – Level up! – Elementy gry, cz. 12.

BIZNESPLAN

 

Biznesplan warto zrobić. Kup 2-3 książki, znajdź informacje w internecie, jak budować biznesplan i pisz, co tylko przyjdzie ci do głowy. Stwórz dokument, który posłuży ci do realizacji założonych celów lub po prostu do spojrzenia na projekt z szerszej perspektywy. Ja stworzyłem do tej pory kilka biznesplanów, każdy lepszy od poprzedniego, których pisanie przygotowuje mnie nadal do wejścia w branżę z jeszcze większym przytupem! Warto spisać wszystkie możliwe elementy gry, ponieważ zapisana wiedza pozwoli ci działać z zupełnie innego poziomu niż osobom, które tego po prostu nie robią i m.in. dlatego są w tyle.

 

Pisanie biznesplanu wcale nie musi być nudne. To nie musi być super długi formalny dokument, który oprawisz i postawisz na półce. Na początek możesz zastosować jego krótszą formę. Może on dotyczyć nie tylko całego biznesu ale także projektów, które realizujesz. Załóżmy, że chcesz stworzyć/wydać nową grę. Odpowiedz na kilka poniższych pytań, da ci to fajny wgląd w to, czy twój projekt ma teoretycznie szanse powodzenia. Potem przyjdzie czas na rozpisanie wszystkiego bardziej szczegółowo. Na razie warto zrobić cokolwiek niż nic.

 

  1. Jaką wartość chcesz dać ludziom poprzez tę grę? Zamknij to najlepiej w kilku krótkich zdaniach, powiedzmy że masz na to 140 znaków. To musi być zrozumiałe również dla twoich klientów.
  2. Jaka jest potrzeba rynku? Jaki problem rozwiąże twoja gra lub jaką niszę zapełni, gdy ją wydasz?
  3. Jaką masz konkurencję? Dlaczego inni gracze najczęściej kupują takie a nie inne gry. Zrób research.
  4. Kto jest grupą docelową twojej gry? Kto ma kupić twoją grę. Opisz dokładnie swoją klientelę.
  5. W jaki sposób dotrzesz marketingowo do swoich klientów? Gdzie będziesz się reklamował i jak?
  6. Gdzie twoi klienci kupią twoją grę? W jakich sklepach?
  7. Jak będziesz dostarczał swoją grę do swoich klientów? Odpowiednia logistyka jest bardzo ważna. Z jakimi firmami kurierskimi będziesz współpracował?
  8. Czy to wszystko zepnie się finansowo? Jaką zamierzasz mieć sugerowaną cenę detaliczną? Po ile będziesz sprzedawać grę do hurtowni? Jakie masz koszty produkcji? Nie zapomnij o podatkach.
  9. Jaki masz plan sprzedażowy na najbliższe miesiące/rok? Warto planować, nawet jeśli się to nie sprawdzi.
  10. Kogo potrzebujesz do swojego zespołu aby zapewnić grze sukces marketingowy, sprzedażowy etc.? Gdzie znajdziesz tych ludzi?
  11. Czy potrzebujesz zewnętrznego inwestora lub wspólnika? Z jakimi kontrahentami będziesz współpracował.
  12. Jak pozyskasz finansowanie? Pieniądze własne, kredyt czy może crowdfunding?

 

WOLNY CZAS

 

Co cię jeszcze może spotkać, jeśli postanowisz zostać twórcą gier w pełnym tego słowa znaczeniu, a więc i wydawcą? Dodajmy do tego spędzanie czasu wolnego. Zaraz zaraz… czego? Wolny czas to pojęcie względne. Jeśli odniesiemy się do niego jako do czasu, w którym nie wiesz, co by tu porobić, to bardzo mi przykro, ale najprawdopodobniej za szybko tego nie doświadczysz. Przynajmniej w czasie trwania przygody bycia twórcą gier i wydawcą. Oczywiście istnieje możliwość, że tak sobie wszystko poukładasz, że będziesz miał czas. 

 

Pułapka nie tkwi jednak w tym, że będziesz musiał cały czas pracować, czytaj – wykonywać obowiązki, których nie chcesz wykonywać, choć i te się pojawią (czasem w dużej ilości). Pułapką jest ciągła praca by wyrobić się w terminach, które narzucisz sobie sam, narzuci ci inny wydawca (np. z licencji), czy autor i grafik

 

Tak można pracować tylko z pasją. Pasja będzie cię napędzać, będzie stanowić twoje paliwo rakietowe. To piękne! Zaraz zaraz… czy aby na pewno? Pamiętam sytuację, w której musiałem przygotować pliki jednej z naszych gier w języku estońskim, ponieważ tam sprzedaliśmy jeden nakład (skład tekstów w tym języku to prawdziwe wyzwanie). Termin gonił, pliki do drukarni musiały trafić na rano następnego dnia, było już po południu, a ja miałem spędzić przemiły wieczór ze swoją dziewczyną. Spędziłem więc przemiły wieczór przed monitorem. Noc też spędziłem przed monitorem. Pracę skończyłem o 4 rano. Czułem się jak zombie. 

 

Teraz wyobraź sobie, że jedziesz na wakacje z żoną i dziećmi, odbierasz telefon, że właśnie dostałeś na skrzynkę pocztową poprawione grafiki, a wydawca w innym kraju chce doprezycować szczegóły umowy (tak, wiem, ty na pewno wyłączysz telefon i nie ma cię…). Niestety robisz to w czasie wakacji, co więcej – sprawia ci to przyjemność. Wtedy możesz liczyć od żony na TO spojrzenie. Takich podobnych sytuacji doświadczysz na swojej drodze na pewno mnóstwo i to jest właśnie pułapka, o której piszę. SKUP SIĘ! TO GŁUPIE! 

 

Musisz nauczyć się dzielić czas na pracę i na odpoczynek. Czas dla siebie (założę się, że często zapominasz w tym równaniu o samym sobie), czas dla rodziny, dla żony, męża, dzieci, domu, psa i tego, co jeszcze ważne w twoim życiu. Poczytaj o zarządzaniu czasem, spróbuj odpowiednio podzielić swoje 24h, np. tak jak poniżej.

 

22:00 – 6:00 → sen

6:00 – 8:00 → poranna toaleta, ćwiczenia i śniadanie

8:00 – 16:00 → praca z 1h przerwą na obiad

16:00 – 17:00 → powrót do domu + zakupy

17:00 – 20:00 → czas z rodziną/dla siebie + sport 1h

20:00 – 22:00 → odpoczynek i wyciszenie

 

Trzymanie się ustalonego planu nie jest łatwe. Artystom i twórcom przychodzi to zdecydowanie trudniej. Zawsze warto jednak spróbować. Pamiętaj też, że jeśli nie zadbasz o dostarczanie swojemu organizmowi odpowiednich wartości odżywczych, nie będziesz uprawiał sportu, odpoczywał, czy spał odpowiednią ilość czasu, po prostu szybciej się wypalisz i nie wiadomo, czy psychicznie, czy fizycznie. A może to i to? Takie kombo od życia. 

 

Nie wiem, czy wiesz ale jedna zarwana nocka bez snu może dać ci nieźle w kość a zregenerowanie tego czasu może zająć nawet kilka miesięcy! Jeżeli jesteś młody, lat masz poniżej 25 i czujesz się niezniszczalny, zdaję sobie sprawę, że możesz mnie nie zrozumieć. Spoko. Co wtedy? Pracuj przysłowiowe 24h/7 bo właśnie teraz twój organizm ma najwięcej sił i najszybciej się regeneruje. 

 

PIENIĄDZE

 

Pieniądze. Naprawdę rzadko spotykałem się z sytuacjami, gdzie ktoś po wydaniu jednej gry był już dobrze ustawiony. To się raczej nie zdarza. Pieniędzy częściej nie ma niż są. Nawet jeśli są, nawet jeśli jest to powiedzmy 100 tys. zł to będą one raczej pracować. Co to znaczy? Kilkadziesiąt procent to podatki. Drugie kilkadziesiąt procent leży w towarze na magazynie. Zostaje kilka procent. 

 

My, jako Let’s Play, zaczynaliśmy od zera. Nie mieliśmy 50 tys. zł od rodziców na start, nie dostaliśmy od inwestora 150 tys. zł na rozwój, nikt nie dostał spadku po bogatym wujku z Ameryki, kredytu też nie braliśmy (i dobrze!) ZERO! Pierwsze pieniądze pożyczyliśmy, a więc można powiedzieć, że zaczęliśmy na minusie haha! Nie ma w tym nic złego, ponieważ teraz czujemy się bardziej dumni z osiągnięć, bardziej doceniamy każdą złotówkę, staramy się dokładnie planować budżet. 

 

Jaki jest zatem minus? Ano taki, że przez kilka lat zawsze odczuwaliśmy brak pieniędzy. Ha! Nadal odczuwamy. Zyski szybko topnieją z powodu inwestycji w nowe pomysły, w firmę, wyposażenie, logistykę, promocję, ludzi etc., czy wreszcie podatki i ZUS (chociaż tego nie nazwałbym inwestycją). 

 

Fajnie jeśli będzie cię stać na wypłatę, serio (oczywiście przy założeniu, że zaczynasz od zera lub z niewielkim kapitałem). Prawda jest taka, że gry (produkty) generują pieniądze, więc jeśli masz więcej produktów, masz większy cashflow, który przynosi więcej zysku. Brzmi prosto i logicznie, dopóki nie popełnisz nietrafionej inwestycji, nie powinie ci się noga, skarbówka nie dowali ci kary, bo np. źle wystawiałeś paragony kilka lat temu, czy nie stanie się coś równie dołującego (nie wiem, inwazja zombie, sąsiad uprzejmie donoszący do skarbówki, czy Mars spadający na Ziemię). 

 

Pierdyliard rzeczy może pójść nie tak dopóki nie nabędziesz odpowiedniej wiedzy, którą zastosujesz w życiu oraz biznesie. Dzięki doświadczeniu staniesz się twardy i w końcu będziesz wiedział, którą drogą pójść. Będziesz wiedział, jak niwelować ryzyko swoich działań

 

PIERWSZY MILION

 

Pierwszy milion. Zarobiłeś więc pierwszy milion?! Gratulacje! Ale milion zysku, czy obrotu? Pierwszy milion to magiczna granica najczęściej osiągana obrotem. Pierwszy milion to MIT! Dlaczego? Większość tej kwoty to koszty wyprodukowania gier oraz podatki. Często zostaje po prostu mniej niż sądziliśmy, że zostanie. Wyobraź sobie, jak się będziesz czuł, kiedy będziesz musiał zapłacić pierwszy milion podatku… Oczywiście życzę ci, żebyś mógł płacić takie podatki i miał z czego je płacić, bo co z tego, że sprzedałeś towar za 2 mln zł jak nie dostałeś zapłaty na czas. Powiem – masz problem. Skarbówka mrozi ci konta a firma umiera, jak człowiek bez tlenu.

 

Skarbówkę mało interesuje fakt, że kontrahent nie zapłacił ci faktury w terminie. VAT i dochodowy w terminie się należy albo dostaniesz odsetki lub karę. Twój kontrahent sprzedał ci towar i nie odprowadził VAT? W Polsce odpowiesz i ty! Źle wystawiłeś fakturę? Możesz pójść do więzienia na 25 lat (też w Polsce, nie wiem jak w innych krajach)! To już lepiej zaciukać w drzwiach smutnego pana, który przyjdzie, bo dostaniesz tylko 10 lat.

Dobra. Zrobiło się dość dołująco. Przytoczone przykłady są skrajne, ale fajnie pokazują, co może pójść nie tak a ty z tym prawdopodobnie nic nie będziesz mógł zrobić. Lepiej jednak wiedzieć o pewnych sprawach wcześniej.

 

Koniec ostatniej części tego artykułu. Kolejny rozdział za tydzień, w środę o 18:00!
Dziękuję za Twój czas, który przeznaczyłeś na lekturę.

Level up! Elementy gry cz. 9

20 – Level up! – Elementy gry, cz. 9.

BIURO I LOGISTYKA

 

Żeby prowadzić firmę, musisz posiadać pewne podstawowe elementy: komputer, drukarkę, dostęp do internetu, telefon oraz, w końcu, miejsce, w którym będziesz z tych wszystkich rzeczy korzystał i magazynował towar. Gdy dopiero zaczynasz, nic więcej nie będzie ci potrzebne. Widziałem wiele firm, które już na starcie musiały mieć wszystko: duże pomieszczenie, obszerny magazyn i najlepszy możliwy sprzęt, czyli, jak to się mówi, skórę, furę i komórę. Zastanów się jednak dobrze, gdyż wielu z tych rzeczy na początku po prostu nie będziesz potrzebował, a pieniądze którymi dysponujesz na starcie lepiej zainwestować w produkt, który przyniesie ci dochody.

 

Wydawnictwo Let’s Play przez większość czasu nie miało dedykowanego biura. Zawsze pracowaliśmy z domu, co pozwoliło uniknąć kosztów wynajmu pomieszczeń. Gdy trzeba było się z kimś spotkać, umawialiśmy się na mieście. Pierwsze biuro, które uruchomiliśmy specjalnie dla wydawnictwa, zostało utworzone dopiero po 6 latach od założenia firmy. Tobie na start powinno wystarczyć własne biurko oraz kawałek miejsca w piwnicy lub garażu na magazyn, co jest świetnym rozwiązaniem na początek, gdyż w zasadzie nie generuje dodatkowych kosztów.

 

Jeśli nie masz takiej możliwości wykorzystania własnego domu, wynajmij biuro, ale nie przesadzaj z powierzchnią i ceną wynajmu oraz ogranicz wyposażenie do niezbędnego minimum.

Najtrudniej uniknąć kosztów posiadania magazynu. Na początek nada się na ten cel piwnica lub garaż (unikałbym przechowywania towaru w domu lub w pokoju, bardzo łatwo wtedy zagracić sobie całą dostępną przestrzeń), z czasem rozwiązanie to przestanie być jednak wygodne z uwagi na kłopoty z wysyłką dużych ilości paczek. Jeśli nie załapiesz się na jakieś miejsce do składowania po znajomości i nie stać cię na wynajęcie pomieszczenia, możesz spróbować dogadać się z jakimś dystrybutorem, któremu dasz wyłączność na sprzedaż twoich gier w kraju lub na świecie. Dzięki temu nie będziesz musiał martwić się o poszukiwanie klientów biznesowych (hurtowni, sklepów) i masz spore szanse na uniknięcie opłat za przechowywanie towaru.

 

Jeżeli masz zamiar wydać najpierw grę karcianą w małym kieszonkowym pudełku, to nawet jeśli zamówisz nakład 1000 egzemplarzy, spokojnie zmieścisz się z tym w małym mieszkaniu. Wiem o tym, ponieważ na początku tak właśnie to u nas wyglądało. Karty składaliśmy osobiście w mieszkaniu o powierzchni 33m2 i tam też były magazynowane by obniżyć koszty.

Ciekawym rozwiązaniem jest na pewno zewnętrzny magazyn, jednak przeważnie trzeba za niego płacić, często niemałe pieniądze. Moim zdaniem gdy chcesz wydać 1-3 kieszonkowych gier, jesteś w stanie zrobić to w swoim domu/mieszkaniu. Jeśli myślisz o większej grze o rozmiarach standardowej gry planszowej, to niestety w małym mieszkaniu będzie to trudne do magazynowania.

 

Koniec kolejnej części tego artykułu. Kolejna już za tydzień, w środę o 18:00!
Dziękuję za Twój czas, który przeznaczyłeś na lekturę.

Level up! Elementy gry cz. 7

18 – Level up! – Elementy gry, cz. 7.

WYDAWCA

 

Jako wydawca będziesz musiał mierzyć się przede wszystkim z ryzykiem finansowym. Choć istnieją pewne stałe reguły dotyczące tworzenia gier które zwiększają szansę na powodzenie, to jednak ich przestrzeganie wcale nie gwarantuje sukcesu. Nawet liczne pozytywne opinie testerów na temat gry mogą okazać się nieistotne. Musisz zdać sobie sprawę z tego, że rynek gier w Polsce nadal jest mały i nigdy nie ma pewności, że ludzie kupią akurat twoją grę, nawet jeśli niczego ewidentnie nie zepsułeś a gracze którym udostępniłeś wersję próbną wypowiadali się o niej w samych superlatywach.

 

Mówienie o czymś dobrze nic nie kosztuje, zatem przychodzi ludziom łatwo. Niestety tylko niewielki odsetek mówiących dobrze o grze osób, wyciągnie z portfela pieniędze i zakupi grę. Przeciętny polski miłośnik gier najzwyczajniej w świecie nie dysponuje budżetem pozwalającym na nabycie 2-5 gier w ciągu miesiąca. Nie oszukujmy się, gra planszowa nie jest produktem niezbędnym do przeżycia, ani nawet drugiej czy trzeciej potrzeby. Jest to produkt luksusowy i to, że przeciętna osoba w ogóle kupi jakąś grę raz na miesiąc już jest bardzo dobrym wynikiem. Nie licz na to, że pospolity Janusz Przegryw kupi od ciebie cokolwiek. Zamiast tego, pójdzie do monopolowego i wyda swój miesięczny budżet na rozrywki w postaci „ćwiartuchy i fajek”.

 

Najkorzystniejsza sytuacja na rynku panuje tam, gdzie siła nabywcza potencjalnych klientów jest największa, czyli w dużych miastach. To właśnie tam warto skoncentrować większość wysiłków na rzecz wypromowania gry.

 

Chcąc dotrzeć do klientów, musisz również uwzględnić tematykę i klimat gry. Tematyka w dużej mierze określa, kto będzie zainteresowany zakupem twojego produktu. Przykładowo, gra której motywem przewodnim jest twoje rodzinne miasto (np. w moim przypadku Wrocław), może sprzedać się nieco lepiej na miejscu, ale za to nie będzie cieszyła się powodzeniem za granicą, chyba że jako egzotyczna ciekawostka, nawet jeśli jest naprawdę dobra. Gra o tematyce uniwersalnej, dobrze znanej na całym świecie (np. z akcją osadzoną w kosmosie lub Starożytnym Egipcie), ma dużo większe szanse zaistnieć poza granicami kraju. Może się tak zdarzyć, że wydawcy spodoba się mechanika twojej gry, ale będzie chciał zmienić jej motyw, aby lepiej wpisywała się w aktualne trendy. Pomysł umieszczenia akcji w kosmosie może wydać ci się mało oryginalny, ale jest to tematyka korzystnie wpływająca na sprzedaż – ludzie zawsze lubili snuć fantazje o podboju wszechświata i nic nie zapowiada, aby nagle miało się to zmienić.

 

Aby jednak w spokoju zajmować się takimi sprawami, musisz posiadać solidne fundamenty, na których poprowadzisz swój biznes. Najważniejszym jest nawyk ciągłego liczenia pieniędzy. Musisz wiedzieć, jaki zysk wypracowuje twoja firma. Czysty zysk. Sama kwota obrotu nic ci nie powie, jeśli nie odejmiesz od niej podatków, ZUSu oraz WSZYSTKICH kosztów, łącznie z papierem toaletowym i kawą. Dodatkowo, zastanów się nad tym, jakim kosztem dla firmy jesteś ty sam, od początku jej istnienia.

 

Skrupulatnie prowadź także swoje finanse osobiste. Nie musisz oczywiście ślęczeć po nocach w Excelu. Wystarczy, że po każdych zakupach zapiszesz swoje wydatki, na przykład w aplikacji na smartfonie (ja używam do tego celu Spendee). Gdy zacząłem analizować swoje wydatki, zszokowało mnie, ile pieniędzy rozchodzi się na bezużyteczne pierdoły. Zachowanie systematyczności nie jest łatwe, więc musisz wykazać się wytrwałością. Ja przyzwyczajałem się do tego systemu kilka miesięcy. Teraz ludzie dziwnie się na mnie patrzą, gdy jeszcze przy kasie wyjmuję telefon i od razu zapisuję ile wydałem i na co. Jeśli wzbudzanie takiej uwagi jest dla ciebie nieznośne, możesz zbierać paragony i zajmować się tym w domu, jest to jednak trudniejsze, bo ryzykujesz, że jakiś dowód zakupu ci się zgubi lub że w ogóle nie zdołasz zakorzenić w sobie odpowiedniego nawyku, bo w domu pochłoną cię inne sprawy. Dlatego nie przejmuj się spojrzeniami innych i miej finanse pod kontrolą! 🙂

 

Kolejnym ważnym elementem jest obserwowanie innych firm oraz wzorowanie się na nich. Regularnie przyglądaj się zarówno konkurentom z branży, jak i innym przedsiębiorstwom, z którymi dzielisz tylko niektóre elementy (przykładowo, obsługę klienta). Odwiedzaj ich strony internetowe, obserwuj, jak promują się na targach, jakich ludzi zatrudniają, a nawet złóż u nich w sklepie zamówienie, żeby prześledzić, jak przebiega jego realizacja z punktu widzenia klienta.

 

Dzięki systematycznemu prowadzeniu takich obserwacji nasze wydawnictwo zaczęło, m.in. skuteczniej promować się na targach. Na początku nasze stoiska były mało atrakcyjne, sporo im brakowało do dobrej prezencji. Z czasem zakupiliśmy jednak lepsze stoły, regały etc. Na stoisku pojawił się nawet telewizor, na którym puszczaliśmy materiały video poświęcone naszym grom. Wydawnictwo dopracowało również systemy sprzedaży oraz obsługi klienta, co pozwoliło istotnie zwiększyć sprzedaż. 

Między innymi:

– zleciliśmy zewnętrznej firmie opracowanie profesjonalnych regulaminów dla sklepu internetowego zgodnych, m.in. z prawem UE,

– wdrożyliśmy podpatrzony u konkurencji system automatycznej obsługi zamówień. Dzięki niemu klient jest na bieżąco automatycznie informowany o postępach w wysyłce towaru (wcześniej klient był informowany jedynie wiadomością pochodzącą od kuriera, że paczka została do niego nadana i posiada nr X; czasem jednak klient nie otrzymywał żadnej wiadomości),

– spisaliśmy i zamieściliśmy na stronie procedury najważniejszych czynności dla klienta, między innymi zwrotu towaru, obsługi reklamacji i logistyki.

 

Obserwacja to jeden z elementów procesu ciągłego doskonalenia biznesu. Innym elementem tego procesu jest utrzymywanie nieprzerwanego dopływu nowych idei i pomysłów. Aby to zapewnić, powinieneś przeznaczyć stały procent swoich miesięcznych dochodów (najlepiej przynajmniej 10%) na inwestowanie w nowe doświadczenia, wiedzę i kontakty. Moja domowa biblioteka nie jest może jakoś szczególnie imponująca, ale z około 150 posiadanych przeze mnie książek, większość dotyczy w mniejszym lub większym stopniu rozwoju firmy i własnej osoby. Część jest luźno związana z tematem (np. biografie), ale nie brakuje też wypełnionych po brzegi konkretami, których zastosowanie często wymaga wielu miesięcy pracy.

 

Samo czytanie jednak nie wystarczy. Inwestuj też w szkolenia, najlepiej stacjonarne, w których będziesz miał szansę na osobisty kontakt z ekspertami. Takie spotkania mogą istotnie uzupełnić twoją wiedzę i pozwolić spojrzeć na poruszane zagadnienia z nowej, świeżej perspektywy.

 

Za przykład niech posłuży tu Laboratorium Gier, czyli odbywające się regularnie kilkudniowe warsztaty, podczas których uczestnicy poznają tajniki procesu tworzenia gier planszowych.

 

Uczestnicy kursu dzieleni są na grupy, z których każda otrzymuje dodatkowo swojego branżowego opiekuna (pochodzi z grona prowadzących ekspertów).

 

Celem szkolenia, na które składają się wykłady i zajęcia praktyczne w grupach, jest stworzenie prototypu nowej gry planszowej we współpracy z innymi uczestnikami oraz opiekunem. Sami wykładowcy to najczęściej szefowie wydawnictw gier, twórcy gier, lub branżowi specjaliści od sprzedaży i marketingu.

Jeśli zaniedbasz rozwój i szkolenia, będziesz po prostu ciągle tkwił w tym samym miejscu. Będziesz się cofał, ponieważ wiedza którą posiadasz z czasem traci na wartości i dezaktualizuje się. Świat idzie cały czas naprzód i żeby za nim nadążyć, musisz aktywnie działać. Każdy w końcu napotka barierę, której bez wsparcia nie przezwycięży. Z pomocą może przyjść kreatywny grafik, utalentowany autor gier lub nawet wujek Staszek, który zjadł zęby na sprzedaży. Rozwiązanie dzięki któremu ruszysz dalej może też podsunąć ci właściwa książka, wpis na blogu lub uwaga rzucona mimochodem na szkoleniu przez prowadzącego lub któregoś z uczestników.

 

Koniec kolejnej części tego artykułu. Kolejna już za tydzień, w środę o 18:00!
Dziękuję za Twój czas, który przeznaczyłeś na lekturę.