Lego toy bang rocket.

Aby wygrać, trzeba grać.

Aby wygrać, trzeba grać…

…słyszałem niejednokrotnie w reklamie Lotto. Zgadzam się z tym w pełni, ale niekoniecznie wtedy, jeśli prawdopodobieństwo trafienia “szóstki” jest mniejsze niż to, że trafi cię piorun. Dla mnie osobiście trzeba grać, ale w gry karciane i planszowe. Duża ilość czasu poświęcona na rozgrywki rozwija wiele naszych talentów i co ważniejsze, daje coraz więcej doświadczenia.

Doświadczenie.

Doświadczenie wyrabia nawyki, kształtuje nowe umiejętności i po paru latach okazuje się, że ludzie zaczynają się ciebie pytać, co i jak. Wcale mnie to nie dziwi. Kiedyś myślałem, że każdy jest takim pracoholikiem, jak ja, rozwija się, realizuje projekty etc. Otóż nie. Większość ludzi ma wywalone, niespecjalnie planują swoją przyszłość, żyją dla ilości lajków, serduszek, share’ów etc. nie dając w zamian nic szczególnego.

Jest to jakiś sposób na życie, ale zupełnie inny od mojego podejścia. Niedawno czytałem kilka artykułów o instagramowych gwiazdach, które były wizerunkowo idealne, ale poza tym, no cóż… ich życie było, krótko mówiąc, nieszczęśliwe. Najgorsze były te historie, w których insta mamy wykorzystywały swoje dzieci do zdobycia kolejnych serduszek, a same zapominały, aby dać swoim pociechom choć trochę serca i uwagi… ale wróćmy do tematu.

Praca i osiągnięcia.

Myślałem też, że wszystko uda mi się ogarnąć i wszystkiego nauczyć. Nie jest jednak tak łatwo. By się czegoś dowiedzieć i nie było tego w Googlu, musiałem szukać mądrzejszych ode mnie, a jeśli ich nie znalazłem, to popełniałem błędy, które czasem dużo mnie kosztowały. Nie raz doświadczałem momentów zwątpienia przeplatanych z momentami szczęścia i motywacji. Codzienna praca potrafi stać się monotonna i zaczynasz zapominać o swoich osiągnięciach.

Chwile szczęścia.

Negatywny ładunek emocjonalny bardziej zapada w pamięć niż pozytywny dlatego warto kolekcjonować chwile szczęścia, by móc je sobie przypomnieć. Od czasu do czasu zaglądam sobie do zdjęć z konwentów, na których byłem. Od niedawna staram się montować jakieś filmy. Choć totalnie się na tym nie znam i nie mam odpowiedniego sprzętu, to kilka już powstało. Puszczam więc sobie taki filmik i fajne wspomnienia wracają 🙂

Innym razem, jak tylko jest okazja rzecz jasna, chwalę się komuś, co udało się osiągnąć. Najlepiej, jeśli ta osoba jest spoza branży. Mam wtedy do czynienia z dużym “wow” a jak jeszcze pokażę kilka zdjęć, filmów z konwentów, czy trailerów gier, to… no co tu dużo mówić, nic tak nie podnosi na duchu i nie zwiększa motywacji, niż pochwalenie się swoimi efektami zainteresowanej osobie.

Motywacja zjawiskiem ulotnym.

Motywacja jest zależna od wielu czynników. Jednego może motywować temat, innego ludzie a jeszcze innego hajs. Gdy kasa się zgadza, jest łatwiej, ale nawet wtedy z motywacją może być różnie, bo nagle odkrywasz, że to nie o hajs chodzi a o coś więcej… Jak mówiła moja koleżanka na studiach, lepiej się płacze w Ferrari niż w Tico. Coś w tym jest, no nie ma co ukrywać.

Z kasą jest łatwiej, bo możesz sobie pozwolić na pewien okres odpoczynku, oderwania się, poukładania sobie życia i zaległych spraw. Wyobraź sobie, że rzucasz pracę i rok spędzasz na przemyśleniach i regeneracji 😀 Taki żarcik. A może nie… bo dobrze wiem, że większość osób, które znam, nie może sobie na takie coś pozwolić głównie z powodów finansowych. Witamy w wyścigu szczurów. No nie tak to powinno wyglądać.

Zdrowie jest jedno.

A co jeśli siądzie ci zdrowie? Motywacja nie zawsze zależy od ludzi, projektu, czy pieniędzy, czasem po prostu zależy od zdrowia. Gdy jesteś wypoczęty i zdrowy to chce się żyć i pracować. Zakładając, że nic poważniejszego ci nie dolega i nie masz motywacji do niczego, może po prostu w twoim organizmie jest coś nie tak. Oczywiście jest to duże uogólnienie, jednak warto się przebadać wzdłuż i wszerz a jak wszystko wyjdzie ok, to może jest to problem, który ma podłoże psychiczne? Nie zdziw się jeśli tak będzie.

Może tak być, ponieważ żyjemy w czasach nieustannej gonitwy za pieniędzmi i karierą. Przyjmujemy na swój łeb zajebiście dużo stresu, często nieuświadomionego, a jeśli myślisz, że ciebie to nie dotyczy, obudź się! …bo dotyczy. Kilka lat wytężonej pracy umysłowej, do tego życiowa odpowiedzialność finansowa (kredyty etc.) oraz wszystko, co po prostu jest w jakiś sposób nie tak, jak powinno być, po prostu powoli cię wyniszcza.

Czy wiesz, że każdy spłaca leasing?

No, chyba że o siebie dbasz. Regularne badania, zdrowe odżywianie, sport, zdrowe relacje, unikanie stresu… heh, ale taki zdrowy tryb życia często kosztuje więcej nie tylko pieniędzy, ale i czasu. Wreszcie, by cieszyć się rozgrywką w nasze ukochane gry planszowe, ważne jest też dobre samopoczucie. Zdrowie jest ważne, zapamiętaj to. Ty jesteś ważny. Na swoje ciało masz leasing do końca życia.

To o czym piszę, może wydawać się kolejnym pierdzieleniem o szopenie. Pisze jednak ze swojego doświadczenia i wiem, że warto o siebie zadbać, bo inaczej się wypalisz. Nie jest to nic fajnego. Siada ci motywacja i organizm chce odpocząć. Nie 2 dni, nie 5… to nic nie da albo będzie bardzo krótkoterminowe. Nie wiem, czy wiesz ale odpowiednia regeneracja po kilku zarwanych nocach może trwać nawet kilka miesięcy. Po kilku latach orki nie zdziw się, jak organizm będzie potrzebował roku lub dwóch na odpoczynek, uzupełnienie wszystkich witamin i minerałów, uspokojenie umysłu etc.

Efektywne działanie a głupota.

Aktualnie dość często bawi mnie jak niektórzy znajomi chwalą się ile to nie pracują, ile nocek nie zarwali czy ile są na nogach. Nie jestem święty, bo sam tak czasem robię przy okazji jakichś targów czy konwentów, ale wtedy inaczej się nie bardzo da (tzn. da się, można zatrudnić więcej ludzi, ale to kosztuje więcej pieniędzy). Jeszcze jakiś czas temu pracowałem dużo nieustannie. Jest to jednak kurde głupie. Z punktu widzenia naszej efektywności i zdrowia naprawdę jest to głupie.

Za głupie uważałem też drzemkę w pracy… drzemkę a w zasadzie kilkunastominutowy odpoczynek z zamkniętymi oczami w ciszy (jeśli to możliwe). Wyczytałem, że naukowcy z NASA przeprowadzili badania, których efektem jest, że 23 min drzemki może poprawić zdolności koncentracji o bodajże 34% (już nie pamiętam dokładnie). Za to dokładnie tak jest, spróbuj, ja byłem w szoku. Staram się odpocząć z reguły w godzinach 16-17, ponieważ wg innej książki o spaniu jest to jedno z okienek w ciągu dnia, gdzie organizm naturalnie domaga się odpoczynku. Innym takim okienkiem jest 12-13, jednak to wszystko przy założeniu, że wstajemy, np. o 7:30.

Zrelaksuję się przy grze.

Gry to relaks mówili, ale tylko jeśli nie masz na głowie “300” innych spraw. Ja czasami nie potrafię się skupić na rozgrywce. Dlaczego tak jest? WHY?! Gra musi mi bardzo przypaść do gustu, żeby mnie pochłonęła. Zdarza się, że gram tylko dlatego, żeby pomacać sobie niektóre elementy i zobaczyć, jak są wykonane (zboczenie wydawcy). Także dlatego by poobserwować zachowania innych graczy (zboczenie psychologa). Często po prostu nie mam czasu grać. Brzmi, jak słabe wytłumaczenie, ale rzeczywiście tak jest. Pracuję jednak nad tym, by to zmienić oraz by rozgrywka rzeczywiście była relaksem, oderwaniem się od pracy (czasem myślę, że to niemożliwe…).

Dziękuję za poświęcony czas. Obserwuj mnie, polub, zostaw lajka i udostępnij. Będzie mi miło z tego powodu 🙂 Jeśli chcesz zostawić komentarz, będę wdzięczny. Pozwoli to dostosowywać treści do zapotrzebowań czytelników 🙂

 

Podobało się?

Nie zapomnij przeczytać innych moich artykułów, m.in.: