Group of different peoples on dangerous zone. Photo by Micaela Parente (@Unsplash)

Jak wydać grę planszową od zera bez pieniędzy?

Jak wydać grę planszową od zera bez pieniędzy?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, które mają pomysł na grę. Niestety muszę Cię zmartwić. NIE DA SIĘ. Postawmy rzeczy, jak się mają. Nie da się wydać gry bez pieniędzy, które zawsze są potrzebne, często niemałe. Skoro tak, spójrzmy na temat z innej strony.

Rozgraniczmy o jakie pieniądze chodzi. Twoje, czy kogoś? Jeśli myślimy o zaaranżowaniu w projekt środków osób trzecich, to faktem staje się, że niekoniecznie potrzebujesz własnych pieniędzy.

Warto nabyć w tym temacie doświadczenia, nawet jeśli będzie to oznaczało utratę ich części. Sytuacje, w których występują nieprzewidziane koszty zawsze traktuję jako inwestycję we własne doświadczenie, następnie staram się je przekuć w zysk. Zawsze o tym myślę.

Zawsze po drodze coś pójdzie nie po Twojej myśli. Serio. Skoro uzyskałeś na wydanie gry, np. 20 tys. zł (od inwestora, z crowdfundingu etc.) i twoje kalkulacje w oparciu o wyceny z drukarni opiewają również na taką sumę to pamiętaj, że zawsze wystąpią nieprzewidziane koszty. Nie wspomnę już o kosztach stałych prowadzenia firmy, co jest drugą stroną medalu.

Własna firma?

Jeśli chcesz prowadzić regularną sprzedaż swojej gry, w rozumieniu polskiego prawa, musisz założyć działalność gospodarczą, no chyba że dogadasz się z istniejącą już firmą – wtedy jednak stracisz część zysku (zależy od umowy). Uwaga, to wcale nie musi być istniejące wydawnictwo. Grę może wydać każda firma, nawet taka zajmująca się, np. produkcją żyrandoli (pod warunkiem, że prowadzi księgę przychodów i rozchodów oraz dopisze sobie odpowiedni nr PKD – polskiej klasyfikacji działalności; najczęściej 32.40.Z, co oznacza produkcję gier i zabawek).

Jeśli nigdy nie miałeś firmy, dobra twoja, bo na dzień dobry masz, tzw. niski ZUS przez 2 lata (aktualnie ok. 550zł/mc, po 2 latach ok. 1200zł). Do tego dochodzi prowadzenie księgowości (tutaj zależy, gdzie będzie prowadzona oraz od tego, jaką formę opodatkowania wybierzesz; może to być 150zł, 300zł, 500zł a jak zdecydujesz się na renomowane biuro z doradcą podatkowym to nawet 1500zł).

Księgowość.

Zwykła księgowa po prostu zaksięguje przyniesione faktury i wyliczy podatek. Doradca podatkowy nie zaksięguje tego, co budzi podejrzenie i nie jest związane z prowadzeniem działalności. Księgowość ma swoje plusy i minusy. Oczywiście można prowadzić księgowość samemu, jednak na twoim miejscu oszczędziłbym sobie tego stresu. Nie oznacza to, że wszystkiego masz nie sprawdzać i nie liczyć, co pomoże ci nabyć doświadczenia i dodatkowej wiedzy o finansach/obrotach/kosztach firmy.

Wielu przedsiębiorców tego nie robi. Nie wiedzą jakie mają obroty, jakie mają koszty a czasem nawet ile dokładnie mają pieniędzy. A już w ogóle śmiertelnym grzechem jest mieszanie pieniędzy firmowych z prywatnymi. Nie wiedzą nawet ile pieniędzy jest w chmurze podatkowej (takie pojęcie przyjmuję tutaj jako ułatwienie). Chodzi o to, że możesz mieć nadpłatę podatku i dopóki nie wystąpisz o jego zwrot, to nie zobaczysz tych pieniędzy na koncie. Niejako spalą się one za to, jak będziesz prowadził sprzedaż swoich produktów a więc generował dochód.

Inwestycja w grę planszową.

Na przykładzie gry… właśnie wydałeś 20 tys. zł w drukarni. Dostałeś fakturę na tę kwotę brutto. Od tego masz 3739,84zł nadpłaty VATu (23%) w chmurze. Ten VAT zapłaciłeś, ale odprowadziła go do Urzędu Skarbowego drukarnia a ty możesz go odzyskać. Jak wystąpisz o zwrot, zwrócą ci po 60 dniach. Fajnie nie? Jak nie zapłacisz należnego VATu 25-go każdego miesiąca, to krótko mówiąc zaczną cię ścigać; pewne są odsetki i pismo z Urzędu Skarbowego o zaległościach i grożących sankcjach. Dodatkowo w bonusie możesz się spodziewać kontroli skarbowej ^_^ Tak jest, nic z tym nie zrobisz.

Korzystnie jest na pewno założyć firmę w dużym mieście, gdzie wbrew pozorom łatwiej uniknąć kontroli. W Polsce w urzędach kontroli skarbowej jest zatrudnionych ok. 5 tys. urzędników. W samej Warszawie mamy ponad 280 tys. zarejestrowanych działalności. Jakby tak mieli wszystkich kontrolować, to musieliby zatrudnić kilkaset tysięcy nowych urzędników. Nie namawiam w żadnym wypadku do robienia wałków, ale po prostu albo coś bardzo przeskrobiemy albo zaczniemy zarabiać na tyle dużo milionów, że zwrócą na nas uwagę.

Podatki.

Wracając do wydanych 20 tys. zł na produkcję gry. 16260,16zł to twoje koszty, które zmniejszą podatek dochodowy ale tylko w wysokości wybranego sposobu opodatkowania. Załóżmy, że jest to najbardziej popularna Książka Przychodów i Rozchodów (KPiR) z podatkiem liniowym 19%. Oznacza to, że w nadpłacie masz 3089,43zł podatku dochodowego, który będziesz spalać podobnie jak VAT z tym, że nie można wystąpić o zwrot tych pieniędzy. Ew. nadpłaty są rozliczane na koniec roku po złożeniu formularza PIT.

Niektórzy z was zapewne dostali już kociokwiku od tych obliczeń, bo jesteście twórcami gier, artystami, którzy gdzieś mają liczby. Rozumiem to, takie rzeczy po prostu do was nie trafiają i musicie poświęcić więcej czasu na ich analizę.

Sam nie do końca lubię liczby, jak widzę arkusz kalkulacyjny to mnie trzęsie, ale mus to mus. Byłem niejako do tego zmuszony i po latach widzę, że odpowiednie obliczenia i analizy mogą nas uchronić przed głupimi decyzjami. Zresztą, jak w grę wchodzą własne pieniądze, to nagle zaczynasz lubić liczby, bo strata własnych pieniędzy boli 10x bardziej niż cudzych (o ile strata cudzych w ogóle jakoś boli).

Jak znalazłem się w branży?

Jak to było u mnie? Zaczynałem od zera. True story. Nie miałem pieniędzy. Bogatego wujka z Ameryki też nie miałem. Nie miałem nawet pomysłu na grę. Nie myślałem nawet o stworzeniu wydawnictwa. Jak więc to się stało, że powstało wydawnictwo Let’s Play (jeśli nie kojarzysz to pewnie kojarzysz nasze gry Arkana Miłości i Labyrinth).

Stało się to kilka lat temu jak poznałem na studiach mojego aktualnego wspólnika Kamila, który wymyślił grę (flirt towarzyski; to kij, że w kiosku można było go kupić za 2zł, ale “ten był lepszy” ^_^). Po drugim piwie w jednym z wrocławskich pubów podjęliśmy decyzję, że wydamy tę grę. Raz się żyje.

Pierwsza gra.

Ściepa po 1500zł (oczywiście nie naszych a pożyczonych) i 500 egz. flirtu błyszczało w naszym “magazynie”, tj. pokoju studenckim. Żeby było taniej sami to składaliśmy. Karty dostarczono nam w formatkach do wybicia, pudełka niezłożone a instrukcje wydrukowaliśmy na zwykłej drukarce. Założyłem firmę i ruszyła sprzedaż.

Co to była za mordęga… zero pojęcia o sprzedaży, o tym komu sprzedać i w jakiej cenie. Wszystko robiliśmy na czuja. Była w tym masa błędów, ale dzięki temu nabyliśmy dużo doświadczenia. Na początku postanowiliśmy sprzedawać towar do sex-shopów… ale to historia na inny artykuł…

Znalazłem się więc w branży przypadkowo? Można tak powiedzieć. Splot odpowiednich wydarzeń i znajomości wpłynął na taką a nie inną decyzję. To było 8 lat temu… w gry planszowe w tamtym okresie w zasadzie nie grałem, zapomniałem o tym. Bardziej byłem wkręcony w gry komputerowe choć i na nie było coraz mniej czasu.

Przed tym, jak Kamil przyszedł do mnie z pomysłem na grę typu “flirt” to przypomniał mi najpierw o karciankach. Zawsze miał w plecaku kilka talii Magic the Gathering i zawsze namawiał mnie, żeby pograć więc grałem. Gdzieś w tle to hobby zaczęło się tlić, by wkrótce rozpalić się jeszcze bardziej.

Pasja.

Gry i zajmowanie się nimi od strony biznesowej stało się moją pasją, której chętnie poświęcam czas, choć na początku nie było z tego w ogóle pieniędzy. W miarę rozwoju wydawnictwa koszty rosną i pomimo o wiele większych obrotów zawsze brakuje pieniędzy. Zmieniła się jedynie skala. Kiedyś brakowało “1500zł”, teraz brakuje “50 tys. zł”. ponieważ apetyt na realizację fajnych pomysłów rośnie wykładniczo.

Zdarzają się okresy, gdzie trzeba pozbyć się wszystkich pieniędzy i jeszcze pożyczyć co nieco. Na szczęście prawie zawsze się to zwracało, dzięki czemu mogliśmy nadal funkcjonować. Zawsze jednak borykaliśmy się z dużym ryzykiem, które mogłoby psychicznie wykończyć niejedną osobę.

Ryzyko.

Ryzyko to kolejny ważny aspekt tego biznesu. Głównie ryzyko finansowe, ale czasem też wizerunkowe. Finansowe w przypadku wprowadzania na rynek nowej gry w zasadzie zawsze wynosi 100%, nawet jeśli recenzenci się zachwycają a ludzie na konwentach chętnie grają w prototyp. Co z tego, jeśli gra może się po prostu nie sprzedawać z niewiadomych przyczyn i w końcu tonie wśród konkurencji.

Jeśli gra się sprzedaje, to ryzyko się zmniejsza w przypadku finansowania dodruku. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z takiego ryzyka. Wyobraź sobie, że wpłacasz 20 tys. zł na lokatę w banku, ale możesz wszystko stracić. W przypadku zysku masz zwrot inwestycji oraz ekstra, np. 5 tys. zł, które w połowie zostają zjedzone przez koszty stałe i podatki a druga połowa przez nietrafione decyzje 😀

Ryzyko wizerunkowe.

Ryzyko wizerunkowe jest z reguły mniejsze, jeśli chcesz wydać grę w neutralnym klimacie, który trafia do większości osób. Raczej nic się nie stanie, jeśli wydasz kolejną grę o uprawianiu pola, handlu surowcami, czy dziejącą się w kosmosie. Może się to jednak zmienić, jeśli przywalisz czymś niestandardowym, co może albo dać ci rozpoznawalność albo zrzucić cię ze sceny. Posłużę się znowu swoim przykładem i grą Arkana Miłości. Gra EROTYCZNA! Bój się Boże! Powariowali!

Ten tytuł był łatwiejszy w sprzedaży do sex-shopów ale trudniejszy w sprzedaży do sklepów z planszówkami. Ten temat tam po prostu nie istniał. Sklepy patrzyły się na nas jak gąska na błyskawicę. Prawie nikt tego nie chciał brać do sprzedaży. Odważył się mały sklepik z Gdańska… no dobra, Rebel.

Po krótkim czasie w sklepie pojawiła się kategoria gier dla dorosłych a przez kilka lat z rzędu Arkana były w topie sprzedażowym w okresie walentynkowym. Szybko poszło, inni wzięli towar od Rebela widząc, że gra się sprzedaje i można na niej zarobić. Nic odkrywczego. Pozwoliło to jednak na pojawienie się w zasadzie prawie we wszystkich sklepach z planszówkami. Dziękuję Rebel! 🙂

Ludzie zaczęli nas rozpoznawać po tej grze a nie po brandzie wydawnictwa. Ciekawe prawda? Nie sądziłem, że sprawy przyjmą taki obrót, ale się cieszyłem. Lepiej mieć znane gry niż znane wydawnictwo z nieznanymi grami, jeśli to w ogóle możliwe 😉

Branża się rozwija z dnia na dzień. Za naszą zachodnią granicą, wydaje się rokrocznie kilkaset nowych tytułów, z których większość w żaden sposób nie wpływa na branżę. Konkurencja jest przeogromna. Albo masz trochę więcej kasy na realizację i promocję gry (tak 200 tys. zł +) albo przywalisz jakiś niestandardowym pomysłem, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie. Czasem jest to dobry sposób aby tylko poznać się z branżą i zbudować relacje, które będzie można wykorzystać do przyszłych interesów.

Finanse…

Pogodzić wszystkie tematy finansowe nie jest łatwo. Podjąć odpowiednie decyzje, które będą przynosiły pozytywne efekty jest jeszcze trudniej, ale da się. Z czasem bowiem jest coraz łatwiej. Jeśli kompletnie nie jesteś w temacie, porozmawiaj z przedsiębiorcami, którzy mają za sobą kilka lub kilkanaście lat doświadczenia. Większość zapewne chętnie udzieli Ci kilku porad, a może jeden z nich zostanie Twoim mentorem i nie pozwoli Ci popełnić głupich błędów.

Prywatne finanse.

Na początek najłatwiej zająć się prywatnymi finansami. Liczysz codziennie swoje pieniądze (ale nie w portfelu)? Czy dokładnie liczysz to ile i na co wydajesz? Nie? Licz. Zdziwisz się ile pieniędzy ucieka ci, np. na jedzenie. Ja w twoim wieku nie jadłem! A tak poważnie, to jest to podstawa, ściągnij sobie apkę na telefon, np. Spendee i zapisuj wszystkie swoje wydatki konsekwentnie. Efekty zobaczysz po 2-3 miesiącach, jak zobaczysz na jakie bzdury wydałeś pieniądze.

Pokusy.

Podobnie jest z firmą, na każdym kroku czekają pokusy do wydania pieniędzy. Nowa strona www, może sklep, nowe wizytówki, flagi wydawnictwa czy plakat na pół bloku twojej gry. Większość z tych rzeczy nie jest potrzebna. Kupuj je tylko wtedy, kiedy naprawdę wiesz, że przełożą się na efekty. Na tym polu i ja popełniłem wiele błędów. Spokojnie nazbierałoby się z 10 tys. zł, które były wydane na bzdury bez efektu, często pod wpływem emocji. Tutaj sprawdza się lepiej chłodna kalkulacja i odczekanie kilku dni, przespanie się z tematem.

 

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie artykułu. Piszcie komentarze, chętnie się z nimi zapoznam. Jeśli chcielibyście się czegoś dowiedzieć z życia wydawcy, poinformujcie mnie o tym, wplotę to na pewno w przyszłych artykułach.

Prezent dla czytelników!

Wersja Print&Play naszej pierwszej gry „Flirt Let’s Play” do pobrania TUTAJ 🙂 Zobaczcie od czego zaczynaliśmy 😀

 

Koniecznie zajrzyj na pozostałe moje artykuły! KLIKNIJ TUTAJ!